Ludzie bezdomni - PRAKTYKA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Czy ta pani nie podróżowała w roku zaprzeszłym, czy nie była we Francji?
- Była, a jakże, z wnuczkami.
- Z dwiema wnuczkami i nauczycielką?
- Tak, z panną Podborską. Skądże wiesz o tym, kochany panie?
- Ależ bo je spotkałem... Jeździłem z nimi do Wersalu.
Staremu dyrektorowi oczy się zaświeciły.
- Widzisz, kochany panie, to ładnie się składa. Nasza dziedziczka będzie zadowolona, gdy w nowym asystencie pozna towarzysza wycieczki. Co się tyczy cesarskiej strony Cisów, to ta przedstawia się, jak następuje.
Tu dr Węglichowski rozwinął przed Judymem historię tej instytucji: pierwsze lata istnienia, rozkwit, później prawie zupełny upadek, bliskość ruiny całego przedsięwzięcia, zmiany różnych zarządów, a wreszcie swój w całej sprawie współudział. Na odchodnym wydobył z bocznej kieszeni surduta sprawozdanie roczne na ozdobnym welinie, z widokami, mapą, tablicą i wręczył je Judymowi.
- To wszystko, co mogę powiedzieć na razie. Rozważ to, panie kochany, rozpatrz się. Kiedyż mógłbyś mi dać decyzję ostateczną?
- Dam ją, dam ją... jutro.
- Jutro o tej samej porze?
- Tak, ale to już ja zgłoszę się do szanownego kolegi.
- Proszę, proszę... W mieszkaniu Chmielnickiego.
Więc o tej porze?
- O tej porze...
- Żegnam cię, kochany panie, i życzę: przynieś mi jutro zgodę.
Doktor Węglichowski wyciągnął rękę z życzliwym uśmiechem i przez chwilę zatrzymał w niej dłoń Judyma. Później prędko się oddalił.
Było ciemno. Judym nie kazał babie przynosić światła i po wyjściu dyrektora błądził zamyślony z kąta w kąt gabinetu. Już się zdecydował na wyjazd. Rozpoczynał jak gdyby nową stronicę życia. Czasami błąkał się w jego myślach zgryźliwy frazes: „Filister zabiera się do robienia kariery, filister, filister” - lecz szybko ta gorzka nuta ginęła w cichej rozkoszy, jak tęsknota ściskająca piersi. W mroku napływającym do pokoju zdawały się być z nim uśmiechy dziewicze i śliczne twarze, już prawie zapomniane, uparcie wymykające się od schwycenia ich wyobraźnią, jakby między ciemnymi drzewami szły w przestworze. Ukazywały się i cofały w ciemny obłok. Tam jedna z nich w ramie bujnych czarnych włosów, twarz biała, tak biała, że zdaje się światło naokół rozlewać.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 - 


  Dowiedz się więcej
1  Idea a osobiste szczęście – wartości przeciwstawne czy do pogodzenia – postać doktora Judyma w „Ludziach bezdomnych” Stefana Żeromskiego
2  Bezdomność w „Ludziach bezdomnych” Stefana Żeromskiego - plan wypracowania
3  Ludzie bezdomni jako powieść młodopolska



Komentarze
artykuł / utwór: Ludzie bezdomni - PRAKTYKA






    Tagi: