Ludzie bezdomni - PRAKTYKA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Spodziewam się, że to nie tylko „nonzens”, ale nadto nonsens.
- Bez wątpienia. No, ale nie idzie za tym, żebyśmy nie mieli deliberować nad kwestią obsadzenia asystentury u tego kochanego „Węglicha”.
- Co to znaczy słowo „Węglich”?
- Węglichowski jest moim kolegą z Dorpatu. Mieszkaliśmy razem. Tęgi dekarz... mógłby z niego być, gdyby nie to, że ten człowiek zawsze wszystko brał lekko. Nie lubi czytać - ot, co jest. A od chwili znanego przewrotu w medycynie warszawskiej, kto nie czyta, kto nie pozuje na uczonego, ten musi szukać jakichś Cisów. Znasz kolega Cisy?
- Nie znam. Słyszałem o tym coś... To w Kieleckiem, zdaje się...
- Aj, „zdaje się”... Jak można takich rzeczy... „Cudze rzeczy znać dobrze, a swoje potrzeba!”
- Kolega mi aplikuje niniejszą sentencję w sensie admonicji czy tylko jako wzór krajowego przysłowia?
- Doskonale, paradnie! Ale wracając do „Węglicha”...
- Ach, z tym „Węglichem”...
- Ależ posłuchajcie! Wy tam młodsi znacie się między sobą, łatwiej możecie wskazać odpowiedniego człowieka. Miejsce wcale niezłe. Dają tam sześćset rubli...
- Fiu - fiu...
- Pyszny lokal i całkowite utrzymanie.
- A cóż trzeba robić.
- Zwyczajne rzeczy. Głupstwa Latem zjeżdża się dosyć chorych. więc pospołu z innymi lekarzami trzeba się nimi zająć. Kąpiele, uważacie, wanny, natryski - o, takie rzeczy. Figle w gruncie rzeczy, a w okolicy praktyka jak sto tysięcy diabłów. To nie jest byle co. Może kto z waszych znajomych skusi się na te Cisy.
Judym zamyślił się, kazał sobie podać jeszcze jedną filiżankę kawy, wypił ją duszkiem, odstawił i rzekł do Chmielnickiego:
- No, dobrze, ja mogę jechać na to miejsce.
- A co? Nie powiedziałem? Pyszna myśl!
- Gdzież jest ten doktor Węglichowski?
- Jest właśnie w Warszawie i jutro zgłosi się do was.
- No, to już może ja do niego?
- A dlaczego? Przyjdzie do was. O której godzinie?
- Między piątą a siódmą.
- Tam u was, na Długiej?
- Na Długiej.
- Dobra.
Dr Chmielnicki zapisał sobie coś w notesiku patrząc do jego wnętrza lewym okiem jak przez lupę, złożył gazetę na sąsiednim stoliku, gdzie właśnie jakaś „piękna Iza” szczerzyła zęby do wymokłego lowelasa, i podał Judymowi prawicę.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 - 


  Dowiedz się więcej
1  „Ludzie bezdomni” jako powieść młodopolska - plan wypracowania
2  Judym jako nonkonformista i społecznik - plan wypracowania
3  Bezdomność w „Ludziach bezdomnych” Stefana Żeromskiego - plan wypracowania



Komentarze
artykuł / utwór: Ludzie bezdomni - PRAKTYKA







    Tagi: